wtorek, 30 lipca 2013

three

Cher's POV
 Liam musnął jeszcze raz moją dolną wargę po czym skończyliśmy się całować. Wow! To był dopiero pocałunek. Ten chłopak jest idealny, jest bardzo przystojny, ma świetną osobowość, jest szalony i na dodatek świetnie całuje. Zbliżał się wieczór, a mój brzuch zaczął burczeć oczekując jedzenia.
-Om, przepraszam jestem strasznie głodna-powiedziałam nieśmiało, a on złapał mnie za rękę i szliśmy dalej.
-Za rogiem jest pizzeria, może pójdziemy?-zapytał.
-Wiesz, ja już muszę wracać do domu..-
-No dobra, a i słuchaj kicia jutro jest impreza nad basenem idziesz ze mną?-zbliżył mnie do siebie.
-Ym, z miłą chęcią, no to pa-odeszłam.
Gdy wróciłam do domu byłam kompletnie roztrzęsiona. To wszystko potoczyło się zbyt szybko. Tak naprawdę znamy się jeden dzień, a już się całujemy. Może warto mu powiedzieć, że to wszystko jest zbyt szybkie? Nie mam pojęcia, jestem rozdarta. Rzuciłam się na kanapę. Tak Cher byłaś sama w domu! Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To Miley, moja przyjaciółka.
-No cześć ślicznotko, mogę wejść?-uśmiechała się.
-No pewnie właź-wpuściłam ją.
Miley usiadła na kanapie, a ja byłam w kuchni.
-Chcesz coś do picia?-spytałam.
-Nie, słuchaj taki nowy zespół organizuje imprezę nad basenem dzisiaj-mówiła.
-Ej, ale Liam mówił, że to jutro..-mówiłam gdy nagle w mojej kieszeni coś wibrowało. To był SMS od Liama.
Nowa wiadomość:
Liam
Cześć ślicznotko, co robisz?
Odpisz:
Rozmawiam z moją najlepszą przyjaciółką, ej to dzisiaj jest ta impreza tak?
Nowa wiadomość:
Liam
No tak, pomyliło mi się.. ej to ty przyjdziesz z koleżanką tak?
Odpisz:
No dobra, to na którą to?
Nowa wiadomość:
Liam
Na 20
Odpisz:
No dobra będziemy.
-Ej Miley, to jak idziemy się zabawić?-śmiałam się,
-No właśnie o tym mówię, halo!-
-Ej a ty wiesz gdzie to jest?-
-No pewnie, spotykam się z Louisem-
-Mhm, a co ja ubiorę?!-
-Nie martw się, wybierzemy coś wyzywającego-
Poszłyśmy na górę. Miley wybrała dla mnie czarne rurki, czarni top i czarną kurtkę.
-No dobra, to teraz pomożesz mi z fryzurą-
Miley wzięła lokówkę. Wyglądałam przepięknie. Makijaż był zrobiony, fryzura wprost rewelacyjna a ciuchy? Po prostu wymiatają. Gdy byłyśmy gotowe, wyruszyłyśmy w drogę Miley samochodem. Jechałyśmy krótko, naprawdę blisko mnie mieszkają. Gdy wysiadłam z auta ujrzałam wielki dom z basenem.
"O kurde!" pomyślałam. Weszłyśmy do środka. Ludzi było pełno. Miley i ja usiadłyśmy przy małym barze.
-Trzymaj-rzuciła mi puszkę z dziwnym napojem.
-Co to?-
-Piwo, chcesz się zabawić to pij-
Wypiłam wszystko jednym łykiem do dna. Nawet dobre, ale wolę pepsi czy coca-colę.
-Idziemy potańczyć?-spytała Miley.
-Nie mam ochoty, posiedzę sobie-
W sumie odmówiłam jej tylko dlatego, że nie potrafiłam tańczyć. Nagle poczułam jak ktoś mnie przytula.
-Cześć śliczna-usiadł koło mnie przystojny chłopak. Tak to Liam.
-Noo..czeeść-
-Zatańczysz?-pociągnął mnie za rękę po czym przyciągnął do siebie.
-Ale..ale ja nie potrafię-próbowałam uwolnić się od jego uścisku, ale nie potrafiłam.
Nagle usłyszałam wolną piosenkę.
-Spokojnie, wolny taniec jest łatwiejszy..wczuj się w muzykę-położył swoje ręce na moich biodrach a ja oplotłam jego szyję moimi rękami. To było całkiem łatwe, kołysaliśmy się tylko. Gdy piosenka się skończyła ja i Liam wyszliśmy na zewnątrz.
-Wiem, że to wszystko zbyt szybko się stało.. ale się chyba w tobie zakochałem-złapał mnie za rękę.
-Dokładnie za szybko..-chciałam iść, ale on mi nie pozwolił i trzymał mnie mocno, blisko siebie.
-Nie opuścisz mnie-szepnął mi do ucha.
-O co ci do cholery chodzi?!!-
-O to, że mnie nie opuścisz rozumiesz? Czy mam jeszcze raz powtórzyć?-
-Jeesteeś chory-
Chciałam uciec, lecz on trzymał moją rękę bardzo mocno. Pociągnął mnie za siebie i weszliśmy do jego auta.
-Słuchaj, chciałem być wobec ciebie miły..ale widzę, że nie dajesz mi wyboru-wtedy on ruszył autem.
-Gdzie ty mnie kurwa mać zabierasz?!-krzyczałam.
Dojechaliśmy do jakiegoś starego budynku. Pociągnął mnie za sobą i weszliśmy do środka. Było tam strrasznie ciemno. Kurde, boję się. A może to jakiś psychopata!? Albo chce mnie zgwałcić! Cher najważniejsze to opanowanie. Mówiła do mnie moja dobijająca podświadomość.
-Przepraszam cię, ale inaczej byś mnie nie wyszła z nad basenu-powiedział po czym otworzył mi wielkie metalowe drzwi. Byliśmy w jakimś lesie, było tam przepięknie.
-Słuchaj, bardzo cię kocham-
-Co? Człowieku znamy się jeden dzień, w ogóle co to za miejsce!?-krzyczałam.
-Uspokój się, chciałem ci je pokazać.. nie uważasz, że piękne?-uśmiechnął się łobuzersko.
-No ładne, ale po co mnie tu przywiozłeś?-zadawałam coraz więcej pytań.
-Chciałem ci je pokazać-
-Idiota-wymachiwałam oczami.
-Ej ej, tylko spokojnie zaraz ci wszystko wyjaśnię-
Pociągnął mnie za siebie, po czym weszliśmy w ten wielki czarny las. Szliśmy chyba już z km. Gdy doszliśmy, ujrzałam kocyk a na nim koszyk.
-Co to..-przerwano mi.
-Niespodzianka-uśmiechnął się po czym usiadł a ja zrobiłam to samo.
-Przepraszam, że byłam taka.. ale zrozum mnie ja cię kompletnie nie znam-przytuliłam się do niego, po czym obydwoje położyliśmy się na kocu.
-Czuję się, jakbym znał cię od dawna.. przypominasz mi małą dziewczynkę ze szkoły, taką w okularach hah- śmiał się.
-Skąd wiesz, że nosiłam kiedyś okulary?-
-A nosiłaś? Bo widzisz w dzieciństwie poznałem taką małą dziewczynkę. Razem lepiliśmy babki w piasku-
-Ej, skarbie słuchaj.. czy mi się wydaje czy..-
-Tak, też mi się wydaję, że przyjaźniliśmy się w dzieciństwie-
Kurde, czyli jednak się znamy od wielu lat. Tylko o sobie zapomnieliśmy. W tej chwili pocałowałam go. Nasze języki ocierały się o siebie, a wargi dotykały się.
---------
Hejka, zapraszajcie znajomych na bloga. Chcesz być informowany? Pisz do mnie na twitterze @biebsiah

1 komentarz: