czwartek, 15 sierpnia 2013

five

Cher's POV
 To co między mną a Liamem jest, jest magiczne. Jego przyjaciele do tej pory mnie zbytnio nie akceptują, ale staram się o tym nie myśleć. Uświadomiłam sobie, że muszę się zmienić. Do tej pory byłam dość wredna w stosunku do innych. Każdy popełnia w życiu błędy, a ja to chcę właśnie naprawić w swoim. Zaniedbałam moją przyjaźń z Miley. Chyba dzisiaj się z nią spotkam. Gdy ostatni raz z nią rozmawiałam była czymś przybita. Jaka ja jestem głupia, nie zauważyłam tego, że moja najlepsza przyjaciółka potrzebuje wsparcia. Dzisiaj jest poniedziałek, może uda mi się z nią chociażby w szkole porozmawiać. Z moich myśli rozbudził mnie czyiś piskliwy głosik. Tak to moja mama..
-Cher! Już jest późno! Szykuj się do szkoły, nie musiałaś wczoraj tyle w internecie siedzieć!-
-Mamo? Kiedy nauczysz się pukać? Nie jestem już dzieckiem okej?-
-Ale tak się zachowujesz, ubierz się i schodź na śniadanie-uśmiechnęła się sztucznie.
Szczerze? Też mi się wydaje, że dość często zachowuję się jak bachor. Postanowiłam! Zmienię się wewnętrznie, nie będę wredna, będę miła i troskliwa tak aby Miley już nigdy nie była smutna. Czas dorosnąć Cher. Umyłam się, po czym wybrałam ciuchy. Wybrałam czarne rurki i białą koszulkę. Zeszłam na dół. Co zastałam? Brud wszędzie, najwyraźniej moja rodzina zjadła beze mnie.
-Cher, dlaczego jesteś taka dzisiaj smutna?-zapytała mnie moja siostra Sophie.
-Wybacz Sophie, ale nie chcę o tym rozmawiać-
-Ej no, mi możesz wszystko powiedzieć-uśmiechnęła się.
-Każdy w życiu popełnia błędy-łza poleciała po moim policzku.
-Oh Cher, o czym ty mówisz?-przytuliła mnie.
-Sophie, naprawdę nie mam siły by ci wszystko wyjaśniać uszanuj to-
-No dobrze, ale pamiętaj mi zawsze wszystko możesz powiedzieć-odeszła.
Mhm, Sophie jak widać też się zmieniła. Ugh, ale mi burczy w brzuchu. Chyba zjem płatki na mleku. Ajć! Nie mam czasu zaraz się spóźnię na lekcje, a muszę jeszcze porozmawiać z Miley. Wzięłam moją torbę i wyszłam. Gdy dochodziłam do szkoły ujrzałam Miley płaczącą na schodach.
-Miley! Co się stało?-podbiegłam do niej i już przytuliłam.
-Dopiero teraz mnie zauważyłaś, prawda?-otarła swoją łzę.
-Ale powiedz mi jaki jest konkretny powód tego, że siedzisz tu i użalasz się nad sobą?-
-Nie zaprzeczyłaś-wstała i chciała wejść do szkoły.
-Miley! Wytłumacz..-przerwała mi.
-Nie mamy sobie nic do wyjaśniania rozumiesz?!-wbiegła do budynku.
Jejku, nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Zniszczyłam wszystko. Jestem idiotką, psychiczną idiotką. Gdy potrzebowała mnie najważniejsza osoba w moim życiu ja ją po prostu zostawiłam. Ale wiem, że na pewno to nie jest ten główny powód jej płaczu. Może ktoś jej zrobił krzywdę? Albo ja!?  Z moich myśli wybudził mnie dzwonek, weszłam do klasy. Miałam teraz matematykę z klasą Miley. Gdy na nią spojrzałam ujrzałam, że Miley powstrzymała płacz i skupiła się na lekcji. W przeciwieństwie do mnie oczywiście. Płakałam jak dziecko, próbowałam sobie poukładać w głowie.
-Cher? Chodź ze mną-
To była nauczycielka matematyki. Jest moją wychowawczynią i szkolnym psychologime. Pewnie znowu mnie o coś oskarżają, zawsze CHER! Szłam za nią. To dziwne bo zatrzymała się przy drzwiach psychologa.
-Cher, widzę, że cię coś cię smuci.. porozmawiajmy sobie-otworzyła drzwi.
-Więc powiedz mi w czym problem? Coś w domu się dzieje?-
-Niee skądże-
-No to co się stało?-
-Nie chcę o tym rozmawiać, nie może tego pani uszanować?-
-Cher! Zwierz mi się..-przytuliła mnie.
No więc opowiedziałam mojej wychowawczyni co mi leży na sercu. Powiedziała mi, że Miley również u niej kiedyś była i się mi zwierzyła. Jednak nie może powiedzieć jaka, ponieważ nie ma prawa mówić cudzych sekretów. Teraz wiem, że Miley miała inny też powód do płaczu. Na przerwie udało mi się odnaleźć Miley.
-Miley, przepraszam cię za wszystko wybacz mi proszę-przytuliłam ją.
Jednak się nie odezwała ani słowem.
-Miley, błagam cię każdy w życiu popełnia błędy prawda?-
-Prawda, ja ich popełniłam w życiu więcej niż ktokolwiek-rozpłakała się.
-Mi możesz wszystko powiedzieć, przecież dobrze o tym wiesz-
-No wiem, alee ja nie potrafię..-
-Porozmawiamy po szkole dobra?-
-Tak, oczywiście...-obie poszłyśmy w swoją stronę.
Z jednej strony się cieszyłam się, że Miley mi wybaczyła.. chyba. A z drugiej gnębiło mnie moje poczucie winy, z Miley działo się coś złego a ja tego nie dostrzegałam.
------------
Hejka. Przepraszam, że nie pisałam byłam nad morzem. Tak po za tym mam zepsuty internet i trudno mi będzie pisać, więc rozdziały nie będą za długie. Od razu was informuję, że zmieniłam nazwę na twitterze @cherlate. Jeżeli chcesz być informowany o rozdziałach pisz do mnie na tt. Jeżeli przeczytałem/tałaś rozdział to proszę skomentuj nawet z anonima :).

środa, 31 lipca 2013

four

Cher's POV
 Obudziłam się w lesie. Matko, gdzie ja jestem? Gdy próbowałam wstać, coś mnie zatrzymało. Przypomniałam sobie, że jestem z Liamem.. znaczy byłam. Odwróciłam się by sprawdzić czy moje przeczucia się sprawdziły. Tak to on, to ten sam seksowny mężczyzna. Przytuliłam się do niego. Jednak coś w sercu mnie niepokoiło. Znamy się tyle lat. Znaczy tak dawno się nie widzieliśmy, i nagle teraz miłość? Skąd mamy pewność, że to właśnie my, przyjaciele z piaskownicy? Starałam się ukryć moje uczucia, lecz on je najwidoczniej zauważył.
-Hej kotek, coś się stało?-pogłaskał mnie po policzku.
-Po prostu, to stało się zbyt szybko, skąd mamy pewność?-łza mi poleciała po policzku, a on ją otarł.
-Jestem z tobą szczęśliwy, może i tak szybko, ale czuje się jakbym wiedział o tobie wszystko-uśmiechnął się.
-No to..poznamy się lepiej przez ten czas tak?-
-Ależ oczywiście..- w tym momencie mu przerwałam.
-Już jest ranek?! Mama się wkurzy-przestraszyłam się.
Myśl o tym co będzie jeśli, mama się o wszystkim dowie przerażała mnie. Oh, dlaczego mnie to spotka?!
-Słuchaj mamy 4 nad ranem, chodź zawiozę cię do domu-złapał mnie za rękę po czym biegliśmy w stronę budynku.
Parę minut później znalazłam się  w moim ogródku. Pożegnałam się z Liamem, i postanowiłam wejść przez frontowe drzwi. Na szczęście wszyscy spali, czym szybciej wbiegłam na górę. Właśnie miałam wejść do pokoju gdy ktoś mnie zatrzymał. Tak to ona, to ta sama upierdliwa matka.
-Gdzie ty byłaś!!?-wydarła się na cały dom, aż zbudziła moje rodzeństwo.
-No, byłam z Miley..-
-Gdzie?! Dzwoniłam do mamy Miley, i powiedziała, że Miley wróciła o 22 a ty?!-
-Ja zostałam no jeszcze pare minutek i zasnęłam no....-
-Gdzie ty spałaś? Jesteś cała w liściach i trawie!?-
-No ten no, Liam zabrał mnie na piknik do lasu, ale nic nie doszło między mną a nim-tłumaczyłam.
-Kto ten Liam!?-
-No ten chłopak z XFactora-wymachiwałam oczami.
-Dobra idź się umyć, a ja pomyślę nad twoją karą-
-No dobrze już idę..-
Weszłam do pokoju całkiem padnięta. Nagle w mojej kieszeni coś wibrowało. Odblokowałam telefon.
Nowa wiadomość:
Liam
I jak tam? Mama wkurwiona?
Odpisz:
Troszeeeczke
Nowa wiadomość:
Liam
No to widzimy się po południu?
Odpisz:
Nie wiem, mama już myśli nad moją karą..
Nowa wiadomość:
Liam
No namówisz ją!
Odpisz:
Nie wiem, moja mama jest strasznie stanowcza..
Weszłam do łazienki. Normalnie to ja taka zmęczona nie jestem. Nie chce mi się stać pod tym prysznicem, ale cóż musisz.. przecież nie będziesz śmierdzieć cały dzień! Rozebrałam się i weszłam do kabiny. Woda spłynęła po moim ciele. Gdy skończyłam ubrałam szlafrok i wyszłam z łazienki. Położyłam się na łóżko, modląc się o chwile spokoju. Jednak tą ciszę przerwała mama.
-Umyta?-
-Tak...-
-No to ubieraj się-
-Nie chce mi się-położyłam poduszkę na moją głowę.
-Wiesz, że dzisiaj nigdzie nie wyjdziesz prawda?-
-Co?! Dlaczego!!-nagle zerwałam się z łóżka.
-No chyba, że pojedziesz ze mną do cioci, to nie będziesz mieć kary-uśmiechnęła się sztywno.
-Nienawidzę ciotki-
-Wiem, dlatego to będzie twoja kara.. zajmiesz się nią do 12 a potem rób co chcesz, ciocia jest chora-
-No dobra pojadę z tobą do tej starej jędzy-
-Czekam na dole-
Ugh! Wolałabym chyba zostać cały dzień w domu, niż oglądać to stare, wredne babsko. Ale z drugiej strony chciałabym dziś wyjść gdzieś z Liamem. No więc, ubieramy się. Wyjęłam pierwsze lepsze czerwone spodenki i do tego krótka, czerwona bluzka z małpką. Włosy spięłam wysokiego koka, przejechałam tuszem po moich rzęsach. No i jestem gotowa. Zeszłam na dół, mama czekała już na dole. Szłyśmy nie całe dziesięć minut, ponieważ ciotka mieszka blisko nas. Zdecydowanie za blisko!
-Oh, witajcie..wchodźcie-otworzyła nam drzwi staruszka.
-No cześć ciociu..-
-Ojejku Cher, jak ja dawno cię pączusiu nie widziałam-zaczęła macać mój policzek.
-Cher z tobą zostanie do 12, no to pa-moja mama wyszła cnie.
-No to ciociu, co chcesz robić? Gramy w szachy, czyścimy twoje koty czy gramy w memory?-
-Wiesz kochanieńka, dzisiaj to porozmawiamy o tobie zrobię nam herbatki a ty usiądź proszę-
Co się stało tej kobiecie? Ona zawsze była dla mnie taka wredna, mówiła jaka to brzydka jestem i jak się dziwnie ubieram. Nigdy nie pamięta o moich urodzinach, tylko o urodzinach mojego rodzeństwa, nie była na mojej komunii bo miała zawody w gre w szachy. Przegapiła wszystko, tylko szkoda, że jest moją chrzestną.
Dzień z ciocią był całkiem miły. Ciocia pytała się o mnie. I doradziła mi w sprawie z Liamem. Powiedziała, że poznamy się lepiej i nie będę mieć takich odczuć. Naprawdę to było miłe z jej strony. Przeprosiła mnie za to wszystko. Chyba zaraz się popłaczę. Dobra już czas na mnie, spotykam się z Liamem dzisiaj. Ma po mnie przyjechać. Wyjrzałam za okno, Liam czekał już przed domem. Pożegnałam się z ciocią i weszłam do auta.
-Witaj ślicznotko-Liam pocałował mnie w policzek.
-No cześć, gdzie mnie dzisiaj zabierasz?-spytałam po czym zapięłam pasy.
-Niespodzianka-uśmiechnął się łobuzersko.
Jechaliśmy dość długo. Aż wreszcie Liam zatrzymał się w centrum miasta. Wow! Tam było wesołe miasteczko! Yupi! Cher lubi wesołe miasteczka. Zachowałam się jak bachor, takie dziecko mówiło coś we mnie. Taka cząstka dzieciństwa we mnie pozostała.
-No to idziemy-wyszłam z samochodu.
Liam złapał mnie za rękę i szliśmy w kierunku wielkiego koła. Kupił nam dwa bilety i weszliśmy do jednego przedziału. Przytuliłam się do Liama, po czym karuzela ruszyła.
-Ale to wolno jedzie, nie można szybciej?-grymasiłam pod nosem.
-Och kotek, najważniejsze, że jesteśmy razem-uśmiechnął się po czym pocałował mnie w czoło.
-Masz rację-powiedziałam.
Gdy karuzela zrobiła pełne koło, wyszliśmy z niej.
-Ooo Liam ja chcę na strzelnice!!-pokazywałam w kierunku małej drewnianej budki.
-No dobra, poproszę trzy strzały, pokaże ci skarbie jak to się robi-jednak Liam spudłował, nie trafił w ani jedną!
-Może ja spróbuję?-wzięłam strzelbę w ręce i trafiłam w trzy kaczki, wygrałam wielką pandę.
-Ludziom będziemy mówić, że ty mi ją wygrałeś-śmiałam się.
-----------
Hejka! Zapraszajcie kolegów i koleżanki a i jeszcze raz was proszę komentujcie nawet z anonima :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałaś piszcie do mnie na twitterze @selpuccino

wtorek, 30 lipca 2013

three

Cher's POV
 Liam musnął jeszcze raz moją dolną wargę po czym skończyliśmy się całować. Wow! To był dopiero pocałunek. Ten chłopak jest idealny, jest bardzo przystojny, ma świetną osobowość, jest szalony i na dodatek świetnie całuje. Zbliżał się wieczór, a mój brzuch zaczął burczeć oczekując jedzenia.
-Om, przepraszam jestem strasznie głodna-powiedziałam nieśmiało, a on złapał mnie za rękę i szliśmy dalej.
-Za rogiem jest pizzeria, może pójdziemy?-zapytał.
-Wiesz, ja już muszę wracać do domu..-
-No dobra, a i słuchaj kicia jutro jest impreza nad basenem idziesz ze mną?-zbliżył mnie do siebie.
-Ym, z miłą chęcią, no to pa-odeszłam.
Gdy wróciłam do domu byłam kompletnie roztrzęsiona. To wszystko potoczyło się zbyt szybko. Tak naprawdę znamy się jeden dzień, a już się całujemy. Może warto mu powiedzieć, że to wszystko jest zbyt szybkie? Nie mam pojęcia, jestem rozdarta. Rzuciłam się na kanapę. Tak Cher byłaś sama w domu! Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To Miley, moja przyjaciółka.
-No cześć ślicznotko, mogę wejść?-uśmiechała się.
-No pewnie właź-wpuściłam ją.
Miley usiadła na kanapie, a ja byłam w kuchni.
-Chcesz coś do picia?-spytałam.
-Nie, słuchaj taki nowy zespół organizuje imprezę nad basenem dzisiaj-mówiła.
-Ej, ale Liam mówił, że to jutro..-mówiłam gdy nagle w mojej kieszeni coś wibrowało. To był SMS od Liama.
Nowa wiadomość:
Liam
Cześć ślicznotko, co robisz?
Odpisz:
Rozmawiam z moją najlepszą przyjaciółką, ej to dzisiaj jest ta impreza tak?
Nowa wiadomość:
Liam
No tak, pomyliło mi się.. ej to ty przyjdziesz z koleżanką tak?
Odpisz:
No dobra, to na którą to?
Nowa wiadomość:
Liam
Na 20
Odpisz:
No dobra będziemy.
-Ej Miley, to jak idziemy się zabawić?-śmiałam się,
-No właśnie o tym mówię, halo!-
-Ej a ty wiesz gdzie to jest?-
-No pewnie, spotykam się z Louisem-
-Mhm, a co ja ubiorę?!-
-Nie martw się, wybierzemy coś wyzywającego-
Poszłyśmy na górę. Miley wybrała dla mnie czarne rurki, czarni top i czarną kurtkę.
-No dobra, to teraz pomożesz mi z fryzurą-
Miley wzięła lokówkę. Wyglądałam przepięknie. Makijaż był zrobiony, fryzura wprost rewelacyjna a ciuchy? Po prostu wymiatają. Gdy byłyśmy gotowe, wyruszyłyśmy w drogę Miley samochodem. Jechałyśmy krótko, naprawdę blisko mnie mieszkają. Gdy wysiadłam z auta ujrzałam wielki dom z basenem.
"O kurde!" pomyślałam. Weszłyśmy do środka. Ludzi było pełno. Miley i ja usiadłyśmy przy małym barze.
-Trzymaj-rzuciła mi puszkę z dziwnym napojem.
-Co to?-
-Piwo, chcesz się zabawić to pij-
Wypiłam wszystko jednym łykiem do dna. Nawet dobre, ale wolę pepsi czy coca-colę.
-Idziemy potańczyć?-spytała Miley.
-Nie mam ochoty, posiedzę sobie-
W sumie odmówiłam jej tylko dlatego, że nie potrafiłam tańczyć. Nagle poczułam jak ktoś mnie przytula.
-Cześć śliczna-usiadł koło mnie przystojny chłopak. Tak to Liam.
-Noo..czeeść-
-Zatańczysz?-pociągnął mnie za rękę po czym przyciągnął do siebie.
-Ale..ale ja nie potrafię-próbowałam uwolnić się od jego uścisku, ale nie potrafiłam.
Nagle usłyszałam wolną piosenkę.
-Spokojnie, wolny taniec jest łatwiejszy..wczuj się w muzykę-położył swoje ręce na moich biodrach a ja oplotłam jego szyję moimi rękami. To było całkiem łatwe, kołysaliśmy się tylko. Gdy piosenka się skończyła ja i Liam wyszliśmy na zewnątrz.
-Wiem, że to wszystko zbyt szybko się stało.. ale się chyba w tobie zakochałem-złapał mnie za rękę.
-Dokładnie za szybko..-chciałam iść, ale on mi nie pozwolił i trzymał mnie mocno, blisko siebie.
-Nie opuścisz mnie-szepnął mi do ucha.
-O co ci do cholery chodzi?!!-
-O to, że mnie nie opuścisz rozumiesz? Czy mam jeszcze raz powtórzyć?-
-Jeesteeś chory-
Chciałam uciec, lecz on trzymał moją rękę bardzo mocno. Pociągnął mnie za siebie i weszliśmy do jego auta.
-Słuchaj, chciałem być wobec ciebie miły..ale widzę, że nie dajesz mi wyboru-wtedy on ruszył autem.
-Gdzie ty mnie kurwa mać zabierasz?!-krzyczałam.
Dojechaliśmy do jakiegoś starego budynku. Pociągnął mnie za sobą i weszliśmy do środka. Było tam strrasznie ciemno. Kurde, boję się. A może to jakiś psychopata!? Albo chce mnie zgwałcić! Cher najważniejsze to opanowanie. Mówiła do mnie moja dobijająca podświadomość.
-Przepraszam cię, ale inaczej byś mnie nie wyszła z nad basenu-powiedział po czym otworzył mi wielkie metalowe drzwi. Byliśmy w jakimś lesie, było tam przepięknie.
-Słuchaj, bardzo cię kocham-
-Co? Człowieku znamy się jeden dzień, w ogóle co to za miejsce!?-krzyczałam.
-Uspokój się, chciałem ci je pokazać.. nie uważasz, że piękne?-uśmiechnął się łobuzersko.
-No ładne, ale po co mnie tu przywiozłeś?-zadawałam coraz więcej pytań.
-Chciałem ci je pokazać-
-Idiota-wymachiwałam oczami.
-Ej ej, tylko spokojnie zaraz ci wszystko wyjaśnię-
Pociągnął mnie za siebie, po czym weszliśmy w ten wielki czarny las. Szliśmy chyba już z km. Gdy doszliśmy, ujrzałam kocyk a na nim koszyk.
-Co to..-przerwano mi.
-Niespodzianka-uśmiechnął się po czym usiadł a ja zrobiłam to samo.
-Przepraszam, że byłam taka.. ale zrozum mnie ja cię kompletnie nie znam-przytuliłam się do niego, po czym obydwoje położyliśmy się na kocu.
-Czuję się, jakbym znał cię od dawna.. przypominasz mi małą dziewczynkę ze szkoły, taką w okularach hah- śmiał się.
-Skąd wiesz, że nosiłam kiedyś okulary?-
-A nosiłaś? Bo widzisz w dzieciństwie poznałem taką małą dziewczynkę. Razem lepiliśmy babki w piasku-
-Ej, skarbie słuchaj.. czy mi się wydaje czy..-
-Tak, też mi się wydaję, że przyjaźniliśmy się w dzieciństwie-
Kurde, czyli jednak się znamy od wielu lat. Tylko o sobie zapomnieliśmy. W tej chwili pocałowałam go. Nasze języki ocierały się o siebie, a wargi dotykały się.
---------
Hejka, zapraszajcie znajomych na bloga. Chcesz być informowany? Pisz do mnie na twitterze @biebsiah

two

Liam's POV

 Szczerze? To żałuję, że wpuściłem tą dziewczynę przed siebie. Chłopacy się teraz do mnie nie odzywają. I na dodatek mieliśmy taką szansę, a ja to po prostu spaprałem. Nawet nie wiem czy ta dziewczyna śpiewa. Dobra, czas skończyć się użalać nad sobą i spróbować załagodzić sytuację. Gdy wróciliśmy do domu, nikt nie odezwał się słowem. Postanowiłem przerwać tą niezręczną ciszę.
-Ej, mhm robię naleśniki, te moje specjalne, chcecie?-palnąłem pierwszą lepszą bzdurę.
Jednak nie usłyszałem odpowiedzi.
-Chłopaki nie gniewajcie się, będzie następny raz na pewno-próbowałem się bronić, ale jednak rzeczywiście przegiąłem.
-A jak nie będzie?!-odezwał się Niall. To było dziwne, bo on był zawsze taki nieśmiały.
-Dobra, wyluzujcie..-Zayn się odezwał, po czym włączył telewizor.
-Jak mamy wyluzować?! Liam wszystko zepsuł-prychnął na mnie Harry.
-Boże, ale z was idioci..spójrzcie na ulotkę XFactora-podał do ręki Louisowi, po czym on się uśmiechnął.
-Liam ma racje, jest wiele castingów, a w tym czasie przećwiczymy sobie dobrze piosenkę-uśmiechnął się Niall, czytając ulotkę.
-Dobra, rób te naleśniki bo nie wytrzymam-śmiał się Harry.
-Nie ma jajek, skocze do sklepu-uśmiechnąłem się, po czym wziąłem kluczyki z blatu.
Gdy miałem wejść do auta, w mojej kieszeni coś wibrowało. To był mój telefon. Odblokowałem go po czym wyświetlił mi się nieznany numer.
-Słucham?-zapytałem.
-Y, cześć to ja Cher, poznaliśmy się w XFactor-odezwała się niczym głos anioła.
-No tak, pamiętam-
-Sędziowie są bardzo mili, przeszłam-
-O to gratuluję, miałaś treme?-
-Na początku niby nie, ale gdy ujrzałam ten wielki tłum ludzi oczekując wspaniałego występu, kompletnie się przestraszyłam, ale dałam radę i cóż jestem w programie-
-Mhm, no to bardzo fajnie gratuluję ci-
-Hehe, jeszcze raz bardzo ci dziękuję-
-Ależ nie masz za co, ja zawsze jestem taki miły-
-Dobrze wiedzieć, ej co robisz dzisiaj po południu?-
-Właściwie to nie mam pojęcia-
-Może pójdziemy na kawę?-
-Z przyjemnością-
-To co? O 13 w tej kawiarni obok galerii?-
-No dobra, to do 13-rozłączyłem się.
W sumie to ta kawa nie podobała mi się, ale cóż warto dać jej szansę.
Cher's POV
 Ale fajnie, może uda mi się poznać bliżej tego chłopaka. Jest bardzo miły, a na dodatek taki przystojny. Sama myśl o nim mnie podnieca. Pewnie ma zajebiste ciało. A ciekawe jak śpiewa. Rozmyślałam tak godzinami. Dobra Cher, czas wstać leniuchu. Mhm, mam ochotę na zimny, długi prysznic. Weszłam do kabiny prysznicowej, po czym pozwoliłam wodzie spłynąć po moim ciele. Byłam taka nastawiona pozytywnie. Mogłabym skakać po łóżku, nawet skoczyć w moich ulubionych ciuchach. Tak dawno nie byłam na randce, jeżeli mogę kawą nazwać randką. Gdy wyszłam z pod prysznica, spojrzałam na siebie w lustrze i zaczęłam śpiewać udając, że szczotka to mikrofon a moje pluszaki to widownia. KOCHAM ŻYCIE. Wow! Nigdy nie byłam taka wesoła. Dosłownie NIGDY! Nareszcie nie będziesz siedzieć na fotelu cały dzień jedząc tłuste czipsy. Spojrzałam na mój zegarek. Była godzina 12:30. Oopss..Cher po co tyle siedzisz pod tym prysznicem? I tak nic mi tego dnia nie zepsuje. Otworzyłam moją brzydką szafę. Wyjęłam czarne krótkie spodenki i biały top. Do tego białe balerynki i biały sweterek. Ubrałam się i weszłam do mojej pachnącej łazienki. Ugh, CHER! Masz mokre włosy. Gdzie suszarka? A no tak, zepsuła się. Ooopss, i tak mi to nie zepsuje dnia. Same wyschną. Weszłam na łóżko i zaczęłam skakać i głośno śpiewać. Halo, halo? Ktoś dobijał się do drzwi, mam do gdzieś nie otworzę. Och Cher, ty buntowniczko. Jejku już 12:50 a ty nadal nie masz fryzury ani makijażu. Włosy wyschły. Rozczesałam je. Pomalowałam oczy, nałożyłam trochę podkładu i różu do policzek. Dobra, jesteś gotowa. Teraz możesz wyjść.
Liam's POV
 Czekam na nią, i czekam na nią. A jej wciąż nie widać. Zamyśliłem się trochę, gdy nagle usiadła na przeciw mnie przepiękna dziewczyna.
-Om, cześć-uśmiechnąłem się.
-No hej, hej-odwzajemniła uśmieszek.
-Świetnie wyglądasz-
-O dziękuję-
-Podać coś?-podeszła do nas kelnerka.
-Hm, ja poproszę może mrożoną kawę z bitą śmietaną i czekoladą-powiedziała.
Wow! A co ja zamówię? No do walnijmy na całkowity luz.
-Niech mnie pani zaskoczy-śmiałem się, jednak tylko ja.
-No dobrze, zaraz przyniosę-
-Haha, niech mnie pani zaskoczy, co to było?-śmiała się niczym anioł.
-Nie wiem, opowiedz mi coś o sobie-
Cher's POV
Co?! Ten gościu chce coś o mnie wiedzieć. Och Cher, i co ty mu powiesz, jak mu powiesz prawdę o sobie to się wystraszy.
-A co chcesz wiedzieć?-zapytałam nieśmiało.
-Jaka jesteś?-uśmiechnął się.
Kelnerka właśnie przyniosła nam kawę. Rzeczywiście zaskoczyła nas obydwoje! Przyniosła wielką mrożoną kawę z bitą śmietaną i czekoladą z dwiema słomkami.
-No więc, jestem szalona, w szkole mnie bardzo lubili, zawsze byłam niegrzeczna. często zachowuję się jak bachor i jestem strasznie gadatliwa-postanowiłam powiedzieć wszystko co o sobie widziałam haha.
-Om, no to ja może też coś o sobie powiem. Jestem niegrzecznym chłopcem-odezwał się.
Hahahahahahahahaha. Niegrzeczny chłopiec? On na takiego nie wygląda, ale cóż nie czepiam się wcale.
-Ah, niegrzeczny chłopiec? Zrób coś niegrzecznego-śmiałam się pijąc tą wielką kawę sama.
Oh, ty samolubie, daj mu tą drugą słomkę! Mówiła do mnie podświadomość, ale ja wole bym samolubna.
-No dobra, zawołam kelnerkę-
Gdy kelnerka przyszła niosła kawę, a on ją na nią wylał. Po czym złapał mnie za rękę i uciekliśmy do jakiegoś parku.
-Wow! Mówiłeś prawdę, ale ty szalony jesteś-nie mogłam złapać oddechu.
-Taki jestem-
Resztę tego dnia spędziliśmy spacerując po parku. Ten chłopak mi się podoba, zdecydowanie. Opowiadał mi o tym jak go nie lubili w szkole. Pocieszałam go. Aż nadszedł ten moment, właśnie ten. Złapał mnie za rękę po czym zbliżył mnie do siebie.
-Jesteś cudowna-chciał mnie w tej chwili pocałować, ale ja się wahałam.
Za parę sekund nasze usta się złączą. Halo, Cher? Daj mu się pocałować. W tej chwili nasze usta się połączyły, a Liam muskał moja dolną wargę.

-------
Hejka, przepraszam, że taki krótki. Następne będą dłuższe, przecież nie każde muszą być no wiecie nie wiadomo jak długie. Mam do was prośbę, jeśli czytacie to komentujcie. Zapraszajcie znajomych i jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach to piszcie na mojego twittera @biebsiah.


piątek, 26 lipca 2013

one

Cher's POV

 Ten dzień miał być niesamowity. Wstałam o bardzo wczesnej godzinie. Nie jestem typem osób które śpią na każdym kroku. Mimo to, tak byłam leniwa. Ale dzisiejszy dzień jest zbyt poważny, żeby wylegiwać się na kanapie. No więc wstałam, od razu co zrobiłam to wzięłam długi prysznic. Tak uwielbiam długie prysznice, to uczucie kiedy ciepła woda spływa po twoim ciele. Gdy wyszłam z kabiny, nałożyłam szlafrok i podeszłam do mojej skromnej szafy. Tak miałam dużo ubrań, ale niestety nie mogę mieć większej szafy nie wiadomo z jakiego powodu. Wybrałam moje ulubione podziurawione rurki, czarną koszulkę. Do tego mini czarny żakiecik. Oczywiście musiałam wybrać dodatki, ale to później, ponieważ mój brzuch burczał coraz głośniej. Zrobiłam sobie niechlujnego koka i zeszłam na dół do lodówki. Moim zdziwieniem było to, że w domu była kompletna cisza, a w moim domu to rzadkość. Byłam nieco tym zmartwiona więc wyjrzałam za okno czy samochód stoi na parkingu. Nie, nie było go. Och tak Cher, ten wyjątkowy dzień spędzisz samotnie w domu. A no właśnie, to jest mój wyjątkowy dzień, ponieważ dzisiaj wybieram , do brytyjskiego programu X Factor. Otworzyłam lodówkę. Wyjęłam to co pierwsze ujrzałam, tak ciasto z bitą śmietaną z orzechami włoskimi! Rzuciłam się na kanapę z moim pysznym ciastem. Pewnie się zastanawiacie dlaczego ciasto, a nie pizza. Tak kocham fast food'y. Ale ciasto? To było zupełnie co innego, rzadko co jest u mnie w domu. A jeżeli jest to toczę wojnę z rodzeństwem, jak zwykle Cher przegrywa. Właśnie miałam je sobie napchać do buzi, ale usłyszałam schodzenia po schodach. Ugh, tak to moja mama! Ona zawsze musi zostać w domu by się zająć malutką Cher Lloyd. Jest nadopiekuńcza, ale mimo to kocham ją bardzo, bardzo mocno.
-Cher! A kto ci pozwolił moje ciasto?!- zaczęła awanturę, kiedy mnie ujrzała na kanapie z ciastem.
-Oj mamo?! Czy te ciasto jest podpisane?Jakoś nie widzę- właśnie miałam je sobie włożyć do buzi, ale mi przerwano.
-Owszem jest, o tutaj- mama powiedziała swoim przemądrzałym piskliwym głosikiem. Wskazała na czekoladowy lukier. Było tam napisane: "WYRA OD CIASTA, TYM RAZEM JEST MOJE, KOCHAM WAS MAMUSIA." Ugh, ona zawsze wygrywa. Dlaczego nie może zrozumieć, że też bym chciała! Oto jaka moja mama jest samolubna, nadopiekuńcza, spokojna, wyrafinowana, wkurzająca.
-Ale mamo!!-starałam wygrać tą wojnę ciągnąc za talerz który mi chciała wyrwać. Jednak nie poszło to po jej myśli, ponieważ ciasto wylądowało na ziemi.
-Cher!Ty zawsze wszystko psujesz- rozpoczynała swoje kazanie.
-Tak, tak wiem. Ciągle to od ciebie słyszę, żadna nowość- wymachiwałam oczami żeby sobie już poszła.
-Na którą masz być w X Factor?- pytała, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.
-Na 12:40-odpowiedziałam jej po czym chciałam wyjść, lecz ktoś złapał mnie za rękaw mojego żakietu.
-Wiesz która jest?-śmiała się jak hipopotam w klatce z tygrysem.
-Bo ja wiem 8?-chciałam iść, ale znów mnie zatrzymała.
-Młoda damo, jest dokładnie 10:53-uśmiechała się szyderczo.
-Co?!-byłam strasznie zdziwiona, budzik miałam ustawiony dokładnie na 7:30. Pobiegłam jak najszybciej na górę, by przećwiczyć piosenkę.
-Za 10 minut wyjeżdżamy!-krzyczała a ja udawałam, że nie słyszę.
W tym czasie, przecież nie uda mi się wybrać dodatków, uczesać się, umalować się i powtórzyć tej głupiej piosenki! Dobra Cher, dla chcącego nic trudnego. W biegu jednak nic mi nie wychodzi. Pierwsze co zrobiłam wbiegłam do łazienki, zapomniałam nawet po co! Halo, Cher? Pośpiesz się! Mówiła do mnie moja irytująca podświadomość. Dobra, uspokój się. Będzie wszystko dobrze, wystarczy, że sobie ułożysz co masz zrobić. No wiec najpierw szybkie malowanie. Jak najszybciej wyjęłam tusz do rzęs,  przejechałam szybko nim po moich króciutkich rzęsach. Następnie nałożyłam troszkę podkładu. Okej makijaż zrobiony, teraz tylko dodatki i fryzura. Rozpuściłam moje czyste i pachnące truskawkami włosy. Jak najszybciej potrafiłam rozczesałam je. Ułożyłam sobie niskiego, dużego koka. Grzywkę spięłam do tyłu. No Cher, ale z ciebie lala. Zostały dodatki, a piosenkę przećwiczę w aucie. Wybrałam moje dwa ulubione, pozłacane naszyjniki. Okej teraz byłaś gotowa. Spojrzałam na zegarek była dokładnie 11:10. Opss..miejmy nadzieję, że mama czeka na dole. Ku mojemu zdziwieniu nie było jej, a drzwi frontowe były otwarte. No co jest no!? Starałam się najszybciej jak mogłam. O jest mama, czekała w drugim samochodzie. Ruszyłyśmy.
-Zaraz, mamo! Nie mam piosenki!!!-krzyczałam, żeby mnie usłyszała.
-No to co, przecież znasz ją na pamięć tak?-była skupiona na drodze.
-No tak, ale..-i w tym momencie mi przerwano.
-Ale co? Nieodpowiedzialna Cher, zapomniała jej powtórzyć bo chciała najpierw się dorwać do mojego ciasta tak?-ja jej tylko potakiwałam, w sumie to miała rację. Ale wolałam jej nie przyznawać jej, wolałam zachować się jak rozwydrzony bachor. Zaczęłam tupać ze złości i mówić coś pod nosem. Gdy dotarłyśmy na miejsce, miałyśmy jeszcze 15 minut do występu. Matko! Żebyście widzieli jaki tłum stał na zewnątrz. Jak to moja mama, złapała mnie za rękę i ciągnęła za sobą by przedostać się do głównych drzwi.
-Ejejeje!-ktoś nas zatrzymał.
-Co jest?!-krzyknęłam, po czym uderzyłam w plecy swojej mamy.
-Kolejka tu jest, halo?-spojrzałam na pięknego wysokiego bruneta który machał mi ręką przed oczami.
-Mam to gdzieś, za 10 minut mam występ-krzyczałam na tego przystojnego chłopaka.
-Ups, a my mamy za 5 minut i co łyso ci laleczko?-puknął mnie palcem w czoło.
-Nie dotykaj mnie, pizdusiu plastusiu-zdenerwowałam się, po czym zaczęłam tupać ze złości.
-Przepraszam leleńko-śmiał się ze mnie niski blondyn.
-Ej chłopaki, uspokójcie się!!-wrzasnął przepiękny chłopak. Boże cała piątka jest przepiękna co ja gadam!
Gdy ten chłopak krzyknął, cała piątka ucichła, po czym zawarł głos chłopak, który mnie obronił.
-Jestem Liam, a ty?-uśmiechał się kiwając w moją stronę.
-Cher-odpowiedziałam szyderczym głosikiem.
-Spokojnie, wpuścimy cię przed siebie-uśmiechał się, nie zwracając uwagi na to co mówili jego koledzy.
-Jejku naprawdę? Dziękuję, a wy?-uśmiechnęłam się do niego. Jejku chyba się zakochałam. Mój brzuch wypełniło stado motylków. Nie wiem czy to z głodu, czy dlatego, że ten chłopak zaczął mi się podobać.
-My przyjdziemy jutro, masz mój numer, zadzwoń po występie i opowiesz mi wszystko-wtedy on z kolegami odszedł.
-Dzięki-szepnełam.
O mój boże, ten gość! Nigdy kogoś tak miłego nie poznałam, jestem mu bardzo wdzięczna. Tak na pewno do niego zadzwonię. Wtedy ktoś mnie szturchnął.
-Cher, szybko teraz ty! Biegnij dziewczyno! Biegnij!-krzyczała a ja niczym słoń wleciałam na scenę.
-Dzień dobry- powiedziałam nieśmiało.
-Witaj, powiedz jak ci na imię?-spytał jeden pan z Jury.
-Cher, Cher Lloyd- powtarzałam się.
-No pokaż nam co umiesz ślicznotko-uśmiechnął się do mnie po czym włączono piosenkę.
Śpiewałam i śpiewałam, i śpiewałam. Ugh, mam treme, tak i to wielką! Cher śpiewaj, śpiewaj! Skup się na piosence! Mówiła do mnie własna podświadomość. Gdy piosenka się skończyła, wszyscy zaczęli głośno klaskać.
-Wow! Dziewczyno, masz talent, tak masz talent i to wielki!-nadal krzyczała jedna, ciemnowłosa pani z Jury.
-Jejku, dziękuję-odezwałam się ledwo co, ponieważ nie mogłam złapać oddechu w płucach.
-Gratulujemy..-nie zdążyła dokończyć a ja wybiegłam ze sceny skacząc ze szczęścia.
  ---------------------------

Cześć! O to pierwszy rozdział, nie wiem czy wam się spodoba, ale cóż początki zawsze są nudne i bezsensu. Jeżeli to czytasz, to proszę skomentuj :)
POZDRAWIAM @BIEBSIAH



Bohaterowie


Liam Payne
Utalentowany muzyk. W szkole nie był z uznawany za tego fajniejszego. Jego marzeniem jest stanie
się innym człowiekiem. 28.07.2010 on i jego przyjaciele założyli zespół "One Direction"
Przed występem coś się wydarzyło, coś co odmieniło jego życie.

Cher Lloyd 
W tym opowiadaniu Cher ma 17 lat i uczęszcza do szkoły.
Piękna, uzdolniona dziewczyna. Pragnie spełnić swoje marzenia, nie dla siebie
lecz dla rodziny. Przed występem w X Factor wydarzyło się coś
co na zawsze uda jej się zapamiętać.
Miley Cyrus.
W tym opowiadaniu Miley nie jest sławna!
Miley dużo przeszła w swoim życiu, jednak z nikim o tym nie chciała rozmawiać.
Jest najlepszą przyjaciółką Cher, jednak okazała się fałszywa..

------------
Poznaj historię, dwóch osób.. którzy mimo swojej odmienności zakochali się w sobie. 

@cherlate