Cher's POV
Liam musnął jeszcze raz moją dolną wargę po czym skończyliśmy się całować. Wow! To był dopiero pocałunek. Ten chłopak jest idealny, jest bardzo przystojny, ma świetną osobowość, jest szalony i na dodatek świetnie całuje. Zbliżał się wieczór, a mój brzuch zaczął burczeć oczekując jedzenia.
-Om, przepraszam jestem strasznie głodna-powiedziałam nieśmiało, a on złapał mnie za rękę i szliśmy dalej.
-Za rogiem jest pizzeria, może pójdziemy?-zapytał.
-Wiesz, ja już muszę wracać do domu..-
-No dobra, a i słuchaj kicia jutro jest impreza nad basenem idziesz ze mną?-zbliżył mnie do siebie.
-Ym, z miłą chęcią, no to pa-odeszłam.
Gdy wróciłam do domu byłam kompletnie roztrzęsiona. To wszystko potoczyło się zbyt szybko. Tak naprawdę znamy się jeden dzień, a już się całujemy. Może warto mu powiedzieć, że to wszystko jest zbyt szybkie? Nie mam pojęcia, jestem rozdarta. Rzuciłam się na kanapę. Tak Cher byłaś sama w domu! Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To Miley, moja przyjaciółka.
-No cześć ślicznotko, mogę wejść?-uśmiechała się.
-No pewnie właź-wpuściłam ją.
Miley usiadła na kanapie, a ja byłam w kuchni.
-Chcesz coś do picia?-spytałam.
-Nie, słuchaj taki nowy zespół organizuje imprezę nad basenem dzisiaj-mówiła.
-Ej, ale Liam mówił, że to jutro..-mówiłam gdy nagle w mojej kieszeni coś wibrowało. To był SMS od Liama.
Nowa wiadomość:
Liam
Cześć ślicznotko, co robisz?
Odpisz:
Rozmawiam z moją najlepszą przyjaciółką, ej to dzisiaj jest ta impreza tak?
Nowa wiadomość:
Liam
No tak, pomyliło mi się.. ej to ty przyjdziesz z koleżanką tak?
Odpisz:
No dobra, to na którą to?
Nowa wiadomość:
Liam
Na 20
Odpisz:
No dobra będziemy.
-Ej Miley, to jak idziemy się zabawić?-śmiałam się,
-No właśnie o tym mówię, halo!-
-Ej a ty wiesz gdzie to jest?-
-No pewnie, spotykam się z Louisem-
-Mhm, a co ja ubiorę?!-
-Nie martw się, wybierzemy coś wyzywającego-
Poszłyśmy na górę. Miley wybrała dla mnie czarne rurki, czarni top i czarną kurtkę.
-No dobra, to teraz pomożesz mi z fryzurą-
Miley wzięła lokówkę. Wyglądałam przepięknie. Makijaż był zrobiony, fryzura wprost rewelacyjna a ciuchy? Po prostu wymiatają. Gdy byłyśmy gotowe, wyruszyłyśmy w drogę Miley samochodem. Jechałyśmy krótko, naprawdę blisko mnie mieszkają. Gdy wysiadłam z auta ujrzałam wielki dom z basenem.
"O kurde!" pomyślałam. Weszłyśmy do środka. Ludzi było pełno. Miley i ja usiadłyśmy przy małym barze.
-Trzymaj-rzuciła mi puszkę z dziwnym napojem.
-Co to?-
-Piwo, chcesz się zabawić to pij-
Wypiłam wszystko jednym łykiem do dna. Nawet dobre, ale wolę pepsi czy coca-colę.
-Idziemy potańczyć?-spytała Miley.
-Nie mam ochoty, posiedzę sobie-
W sumie odmówiłam jej tylko dlatego, że nie potrafiłam tańczyć. Nagle poczułam jak ktoś mnie przytula.
-Cześć śliczna-usiadł koło mnie przystojny chłopak. Tak to Liam.
-Noo..czeeść-
-Zatańczysz?-pociągnął mnie za rękę po czym przyciągnął do siebie.
-Ale..ale ja nie potrafię-próbowałam uwolnić się od jego uścisku, ale nie potrafiłam.
Nagle usłyszałam wolną piosenkę.
-Spokojnie, wolny taniec jest łatwiejszy..wczuj się w muzykę-położył swoje ręce na moich biodrach a ja oplotłam jego szyję moimi rękami. To było całkiem łatwe, kołysaliśmy się tylko. Gdy piosenka się skończyła ja i Liam wyszliśmy na zewnątrz.
-Wiem, że to wszystko zbyt szybko się stało.. ale się chyba w tobie zakochałem-złapał mnie za rękę.
-Dokładnie za szybko..-chciałam iść, ale on mi nie pozwolił i trzymał mnie mocno, blisko siebie.
-Nie opuścisz mnie-szepnął mi do ucha.
-O co ci do cholery chodzi?!!-
-O to, że mnie nie opuścisz rozumiesz? Czy mam jeszcze raz powtórzyć?-
-Jeesteeś chory-
Chciałam uciec, lecz on trzymał moją rękę bardzo mocno. Pociągnął mnie za siebie i weszliśmy do jego auta.
-Słuchaj, chciałem być wobec ciebie miły..ale widzę, że nie dajesz mi wyboru-wtedy on ruszył autem.
-Gdzie ty mnie kurwa mać zabierasz?!-krzyczałam.
Dojechaliśmy do jakiegoś starego budynku. Pociągnął mnie za sobą i weszliśmy do środka. Było tam strrasznie ciemno. Kurde, boję się. A może to jakiś psychopata!? Albo chce mnie zgwałcić! Cher najważniejsze to opanowanie. Mówiła do mnie moja dobijająca podświadomość.
-Przepraszam cię, ale inaczej byś mnie nie wyszła z nad basenu-powiedział po czym otworzył mi wielkie metalowe drzwi. Byliśmy w jakimś lesie, było tam przepięknie.
-Słuchaj, bardzo cię kocham-
-Co? Człowieku znamy się jeden dzień, w ogóle co to za miejsce!?-krzyczałam.
-Uspokój się, chciałem ci je pokazać.. nie uważasz, że piękne?-uśmiechnął się łobuzersko.
-No ładne, ale po co mnie tu przywiozłeś?-zadawałam coraz więcej pytań.
-Chciałem ci je pokazać-
-Idiota-wymachiwałam oczami.
-Ej ej, tylko spokojnie zaraz ci wszystko wyjaśnię-
Pociągnął mnie za siebie, po czym weszliśmy w ten wielki czarny las. Szliśmy chyba już z km. Gdy doszliśmy, ujrzałam kocyk a na nim koszyk.
-Co to..-przerwano mi.
-Niespodzianka-uśmiechnął się po czym usiadł a ja zrobiłam to samo.
-Przepraszam, że byłam taka.. ale zrozum mnie ja cię kompletnie nie znam-przytuliłam się do niego, po czym obydwoje położyliśmy się na kocu.
-Czuję się, jakbym znał cię od dawna.. przypominasz mi małą dziewczynkę ze szkoły, taką w okularach hah- śmiał się.
-Skąd wiesz, że nosiłam kiedyś okulary?-
-A nosiłaś? Bo widzisz w dzieciństwie poznałem taką małą dziewczynkę. Razem lepiliśmy babki w piasku-
-Ej, skarbie słuchaj.. czy mi się wydaje czy..-
-Tak, też mi się wydaję, że przyjaźniliśmy się w dzieciństwie-
Kurde, czyli jednak się znamy od wielu lat. Tylko o sobie zapomnieliśmy. W tej chwili pocałowałam go. Nasze języki ocierały się o siebie, a wargi dotykały się.
---------
Hejka, zapraszajcie znajomych na bloga. Chcesz być informowany? Pisz do mnie na twitterze @biebsiah
czekam na czwarty
OdpowiedzUsuń