Cher's POV
Ten dzień miał być niesamowity. Wstałam o bardzo wczesnej godzinie. Nie jestem typem osób które śpią na każdym kroku. Mimo to, tak byłam leniwa. Ale dzisiejszy dzień jest zbyt poważny, żeby wylegiwać się na kanapie. No więc wstałam, od razu co zrobiłam to wzięłam długi prysznic. Tak uwielbiam długie prysznice, to uczucie kiedy ciepła woda spływa po twoim ciele. Gdy wyszłam z kabiny, nałożyłam szlafrok i podeszłam do mojej skromnej szafy. Tak miałam dużo ubrań, ale niestety nie mogę mieć większej szafy nie wiadomo z jakiego powodu. Wybrałam moje ulubione podziurawione rurki, czarną koszulkę. Do tego mini czarny żakiecik. Oczywiście musiałam wybrać dodatki, ale to później, ponieważ mój brzuch burczał coraz głośniej. Zrobiłam sobie niechlujnego koka i zeszłam na dół do lodówki. Moim zdziwieniem było to, że w domu była kompletna cisza, a w moim domu to rzadkość. Byłam nieco tym zmartwiona więc wyjrzałam za okno czy samochód stoi na parkingu. Nie, nie było go. Och tak Cher, ten wyjątkowy dzień spędzisz samotnie w domu. A no właśnie, to jest mój wyjątkowy dzień, ponieważ dzisiaj wybieram , do brytyjskiego programu X Factor. Otworzyłam lodówkę. Wyjęłam to co pierwsze ujrzałam, tak ciasto z bitą śmietaną z orzechami włoskimi! Rzuciłam się na kanapę z moim pysznym ciastem. Pewnie się zastanawiacie dlaczego ciasto, a nie pizza. Tak kocham fast food'y. Ale ciasto? To było zupełnie co innego, rzadko co jest u mnie w domu. A jeżeli jest to toczę wojnę z rodzeństwem, jak zwykle Cher przegrywa. Właśnie miałam je sobie napchać do buzi, ale usłyszałam schodzenia po schodach. Ugh, tak to moja mama! Ona zawsze musi zostać w domu by się zająć malutką Cher Lloyd. Jest nadopiekuńcza, ale mimo to kocham ją bardzo, bardzo mocno.
-Cher! A kto ci pozwolił moje ciasto?!- zaczęła awanturę, kiedy mnie ujrzała na kanapie z ciastem.
-Oj mamo?! Czy te ciasto jest podpisane?Jakoś nie widzę- właśnie miałam je sobie włożyć do buzi, ale mi przerwano.
-Owszem jest, o tutaj- mama powiedziała swoim przemądrzałym piskliwym głosikiem. Wskazała na czekoladowy lukier. Było tam napisane: "WYRA OD CIASTA, TYM RAZEM JEST MOJE, KOCHAM WAS MAMUSIA." Ugh, ona zawsze wygrywa. Dlaczego nie może zrozumieć, że też bym chciała! Oto jaka moja mama jest samolubna, nadopiekuńcza, spokojna, wyrafinowana, wkurzająca.
-Ale mamo!!-starałam wygrać tą wojnę ciągnąc za talerz który mi chciała wyrwać. Jednak nie poszło to po jej myśli, ponieważ ciasto wylądowało na ziemi.
-Cher!Ty zawsze wszystko psujesz- rozpoczynała swoje kazanie.
-Tak, tak wiem. Ciągle to od ciebie słyszę, żadna nowość- wymachiwałam oczami żeby sobie już poszła.
-Na którą masz być w X Factor?- pytała, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.
-Na 12:40-odpowiedziałam jej po czym chciałam wyjść, lecz ktoś złapał mnie za rękaw mojego żakietu.
-Wiesz która jest?-śmiała się jak hipopotam w klatce z tygrysem.
-Bo ja wiem 8?-chciałam iść, ale znów mnie zatrzymała.
-Młoda damo, jest dokładnie 10:53-uśmiechała się szyderczo.
-Co?!-byłam strasznie zdziwiona, budzik miałam ustawiony dokładnie na 7:30. Pobiegłam jak najszybciej na górę, by przećwiczyć piosenkę.
-Za 10 minut wyjeżdżamy!-krzyczała a ja udawałam, że nie słyszę.
W tym czasie, przecież nie uda mi się wybrać dodatków, uczesać się, umalować się i powtórzyć tej głupiej piosenki! Dobra Cher, dla chcącego nic trudnego. W biegu jednak nic mi nie wychodzi. Pierwsze co zrobiłam wbiegłam do łazienki, zapomniałam nawet po co! Halo, Cher? Pośpiesz się! Mówiła do mnie moja irytująca podświadomość. Dobra, uspokój się. Będzie wszystko dobrze, wystarczy, że sobie ułożysz co masz zrobić. No wiec najpierw szybkie malowanie. Jak najszybciej wyjęłam tusz do rzęs, przejechałam szybko nim po moich króciutkich rzęsach. Następnie nałożyłam troszkę podkładu. Okej makijaż zrobiony, teraz tylko dodatki i fryzura. Rozpuściłam moje czyste i pachnące truskawkami włosy. Jak najszybciej potrafiłam rozczesałam je. Ułożyłam sobie niskiego, dużego koka. Grzywkę spięłam do tyłu. No Cher, ale z ciebie lala. Zostały dodatki, a piosenkę przećwiczę w aucie. Wybrałam moje dwa ulubione, pozłacane naszyjniki. Okej teraz byłaś gotowa. Spojrzałam na zegarek była dokładnie 11:10. Opss..miejmy nadzieję, że mama czeka na dole. Ku mojemu zdziwieniu nie było jej, a drzwi frontowe były otwarte. No co jest no!? Starałam się najszybciej jak mogłam. O jest mama, czekała w drugim samochodzie. Ruszyłyśmy.
-Zaraz, mamo! Nie mam piosenki!!!-krzyczałam, żeby mnie usłyszała.
-No to co, przecież znasz ją na pamięć tak?-była skupiona na drodze.
-No tak, ale..-i w tym momencie mi przerwano.
-Ale co? Nieodpowiedzialna Cher, zapomniała jej powtórzyć bo chciała najpierw się dorwać do mojego ciasta tak?-ja jej tylko potakiwałam, w sumie to miała rację. Ale wolałam jej nie przyznawać jej, wolałam zachować się jak rozwydrzony bachor. Zaczęłam tupać ze złości i mówić coś pod nosem. Gdy dotarłyśmy na miejsce, miałyśmy jeszcze 15 minut do występu. Matko! Żebyście widzieli jaki tłum stał na zewnątrz. Jak to moja mama, złapała mnie za rękę i ciągnęła za sobą by przedostać się do głównych drzwi.
-Ejejeje!-ktoś nas zatrzymał.
-Co jest?!-krzyknęłam, po czym uderzyłam w plecy swojej mamy.
-Kolejka tu jest, halo?-spojrzałam na pięknego wysokiego bruneta który machał mi ręką przed oczami.
-Mam to gdzieś, za 10 minut mam występ-krzyczałam na tego przystojnego chłopaka.
-Ups, a my mamy za 5 minut i co łyso ci laleczko?-puknął mnie palcem w czoło.
-Nie dotykaj mnie, pizdusiu plastusiu-zdenerwowałam się, po czym zaczęłam tupać ze złości.
-Przepraszam leleńko-śmiał się ze mnie niski blondyn.
-Ej chłopaki, uspokójcie się!!-wrzasnął przepiękny chłopak. Boże cała piątka jest przepiękna co ja gadam!
Gdy ten chłopak krzyknął, cała piątka ucichła, po czym zawarł głos chłopak, który mnie obronił.
-Jestem Liam, a ty?-uśmiechał się kiwając w moją stronę.
-Cher-odpowiedziałam szyderczym głosikiem.
-Spokojnie, wpuścimy cię przed siebie-uśmiechał się, nie zwracając uwagi na to co mówili jego koledzy.
-Jejku naprawdę? Dziękuję, a wy?-uśmiechnęłam się do niego. Jejku chyba się zakochałam. Mój brzuch wypełniło stado motylków. Nie wiem czy to z głodu, czy dlatego, że ten chłopak zaczął mi się podobać.
-My przyjdziemy jutro, masz mój numer, zadzwoń po występie i opowiesz mi wszystko-wtedy on z kolegami odszedł.
-Dzięki-szepnełam.
O mój boże, ten gość! Nigdy kogoś tak miłego nie poznałam, jestem mu bardzo wdzięczna. Tak na pewno do niego zadzwonię. Wtedy ktoś mnie szturchnął.
-Cher, szybko teraz ty! Biegnij dziewczyno! Biegnij!-krzyczała a ja niczym słoń wleciałam na scenę.
-Dzień dobry- powiedziałam nieśmiało.
-Witaj, powiedz jak ci na imię?-spytał jeden pan z Jury.
-Cher, Cher Lloyd- powtarzałam się.
-No pokaż nam co umiesz ślicznotko-uśmiechnął się do mnie po czym włączono piosenkę.
Śpiewałam i śpiewałam, i śpiewałam. Ugh, mam treme, tak i to wielką! Cher śpiewaj, śpiewaj! Skup się na piosence! Mówiła do mnie własna podświadomość. Gdy piosenka się skończyła, wszyscy zaczęli głośno klaskać.
-Wow! Dziewczyno, masz talent, tak masz talent i to wielki!-nadal krzyczała jedna, ciemnowłosa pani z Jury.
-Jejku, dziękuję-odezwałam się ledwo co, ponieważ nie mogłam złapać oddechu w płucach.
-Gratulujemy..-nie zdążyła dokończyć a ja wybiegłam ze sceny skacząc ze szczęścia.
---------------------------
Cześć! O to pierwszy rozdział, nie wiem czy wam się spodoba, ale cóż początki zawsze są nudne i bezsensu. Jeżeli to czytasz, to proszę skomentuj :)
POZDRAWIAM @BIEBSIAH
hmm, ciekawe co będzie dalej :)
OdpowiedzUsuńCiekam na następny <3 @sellywings
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada ( ;
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie co będzie dalej, więc lece czytać <33
~ @flyselenah